„To bażant krzyczy – / jak gdyby właśnie odkrył / nieznaną gwiazdę!” i „kruche piękno w żałobie / stulonych skrzydeł”, czyli zen i cykady w wirtuozerskim „szkicowniku prywatnym”

„Haiku. Haiku mistrzów” to książka będąca dowodem na wieloaspektowe zauroczenie Ryszarda Krynickiego (rocznik 1943) haiku. Poza, jak to zwykle bywa w tym przypadku, mistrzowskimi tłumaczeniami japońskich wirtuozów i twórców tego gatunku, czytelnik znajdzie tutaj zawsze z taką niecierpliwością wyczekiwane nowe wiersze poety luźno inspirowane tytułową konwencją, bądź w pełni dostosowujące się do jej na pozór nieelastycznych zasad.

Tom otwiera pewnego rodzaju cykl „Prawie haiku”, w którym Ryszard Krynicki stara się zobrazować relacje pomiędzy światem i człowiekiem. Poza tak oczywistymi elementami jak kruchość, ulotność i absurdalność istnienia zaobserwować można tu także te, które wydają się być możliwe do ukazania tylko za pomocą krótkiej frazy i szybkich cięć wersowych. Mowa tutaj zatem o szeroko rozumianym dotyku (przede wszystkim zmysłowym), odwiecznym przywiązywaniu się człowieka do miejsc oraz konieczności nieustannego zadawania pytań bez odpowiedzi. Wszystkie te i jeszcze wiele innych zaprezentowanych w tej części obrazów wydają się być jedynie pretekstem do refleksji nad człowieczeństwem, które wciąż poddawane próbom i targane przez obawy przetrwało wiele niewyobrażalnych zbrodni przeciwko ludzkości. Dlatego poeta dużo tutaj mówi o odmienności zwierząt, przewadze momentu pamięci nad wiecznością bycia oraz niemożliwości urzeczywistnienia tak abstrakcyjnej dziś idei jak powszechna wolność. Jaka jest w tej przestrzeni rola poezji? Ryszard Krynicki przez całą swą twórczość (dosłownie i w przenośni) „między wierszami” odpowiadał na to pytanie, lecz tutaj odpowiedź jest tylko jedna – poezja musi istnieć, aby zachować różne perspektywy i szeroki wachlarz interpretacji świata. Tylko tym można uzasadnić przekonanie, że „przestajesz walczyć z losem, / kiedy przestajesz pisać”[1].

Po tych tekstach, czerpiących z szerokiej tradycji haiku przede wszystkim lapidarność, następuje „Haiku z minionej zimy”, czyli utwory już pełnowymiarowe, powstałe na przełomie 2009 i 2010 roku. Zgodnie ze specyfiką gatunku Ryszard Krynicki mówi tu o Naturze i o tym, jak przyroda radzi sobie ze srogą zimą, kojarzącą się tylko z tęsknotą. Poza zrozumiałym zachwytem nad jej zawsze zaskakującym pięknem z tych utworów można wyczytać apel świata poezji o to, aby bezwzględnie chronić przyrodę, reprezentowaną tutaj w większości przypadków przez zwierzęta, które – co wydaje się być kluczowym przesłaniem tej części – nie powinny być dla nas jedynie mimowolnymi towarzyszami w podróży, jaką jest życie, gdyż ich istnienie warunkuje nasze bycie. To właśnie ze względu na swe zupełnie niekonstruktywne poczynania człowiek wprowadza w obręb Natury brzydotę, wulgarność i destrukcję. Stąd zadziwienie poety nad nieśmiertelnością piękna w obliczu zaborczego zła cywilizacji ludzkiej. Dlatego przyrodę należy poznawać w taki sposób, aby jak najmniej inwazyjnie działać na jej podatną na zniszczenia tkankę oraz pozbyć się złudzenia, że jesteśmy jej immanentną częścią.

W ostatniej części, „Haiku mistrzów”, zostały zaprezentowane najsłynniejsze dokonania czterech współtwórców tego gatunku w tłumaczeniu Ryszarda Krynickiego. Polski czytelnik ma tutaj zatem okazję do zapoznania się z utworami Bashō (1644-1694), który w tym wyborze prezentuje się jako artysta określający siebie na kanwie rozmów z Naturą oraz poeta konfrontujący upływający czas i rytm życia zwierząt z pamięcią i rozumem, dzięki którym kontestujący wszechobecny ruch człowiek jest w stanie doznawać piękno dźwięków, zapachów i barw. Buson (1716-1784) natomiast wydaje się być tym, który pierwszy, za sprawą haiku, zwrócił uwagę na żywiołowość przestrzeni otaczającej ówczesnych ludzi. U niego można rzec dzieje się najwięcej: wszystko ulega przemianie budząc się do życia, istnienie walczy z niebytem, a księżyc i krople rosy beznamiętnie absorbują całą uwagę. Issa (1763-1827) jest prawdopodobnie Ryszardowi Krynickiemu najbliższy ze względu na swą tendencję do łączenia rytmu słowa ze znaczeniami, tutaj najwyraziściej rozpoznającymi przedziwną zależność pomiędzy istnieniem przyrody a możliwością obcowania z pięknem. Takie wrażenia kreowane są za pomocą dadaistycznego podejścia do perspektywy (czym wiersze te przypominają miniatury malarskie) oraz takim mechanizmem utworu, aby pojedyncze elementy przyrody (jak kwiaty wiśni, liście, cykady, świerszcze i czaple) z istot żyjących krótko mogły przeistoczyć się w byty, które nie tylko przeżyją człowieka, ale przetrwają także cały wzrost i upadek sztucznej cywilizacji. Ostatni z tych poetów to Shiki (1867-1902), który z kolei największą uwagę poświęca kontekstowości zdarzeń we wszechświecie, co technicznie przejawia się tu tym, że sens pojawia się za sprawą napięcia wykreowanego w chwili przejścia pomiędzy poszczególnymi obrazami. To właśnie wypracowane przez tego twórcę rozwiązania nadały kształt współczesnemu haiku.

Książka ta kolejny raz potwierdza mistrzostwo Ryszarda Krynickiego, zarówno w sferze translatorskiej jak i twórczej. Publikując ten tom nie tylko przyczynił się do popularyzacji tego tak egzotycznego w Polsce gatunku, lecz przede wszystkim kolejny raz, z niespotykanymi dziś rezultatami, udzielił odpowiedzi na wiele kluczowych pytań dla współczesnego człowieka. Jak zwykle w zwięzłej i treściwej formie, która zawsze pozwala mu dotrzeć do sedna rzeczy.

Autor: Przemysław K.

Ryszard Krynicki „Haiku. Haiku mistrzów”, Wydawnictwo a5, Kraków 2014, s. 128

——————————–

[1] s. 31

Cytaty wykorzystane w tytule tego tekstu pochodzą ze stron: 89, 35 i 123.

„To bażant krzyczy – / jak gdyby właśnie odkrył / nieznaną gwiazdę!” i „kruche piękno w żałobie / stulonych skrzydeł”, czyli zen i cykady w wirtuozerskim „szkicowniku prywatnym”